SportAll > InneArek Dziubek sportowym dziennikarzem AD-200810.01.2009 20:42 źródło: własne
Kapituła Nagrody Dziennikarskiej im. Macieja Bilewicza dla dziennikarza sportowego Dolnego Śląska postanowiła przyznać nagrodę za rok 2008 red. Arkadiuszowi Dziubkowi(na zdjęciu) z Telewizji Polskiej, Oddział we Wrocławiu. Arek jest rozpoznawalny w krajowym środowisku dziennikarskim. Z wykształcenia jest wprawdzie absolwentem wydziału zarządzania i marketingu UWr., ale od 14 lat zawodowo związał się z Oddziałem Telewizji Polskiej we Wrocławiu, w której przeszedł wszystkie niemalże etapy profesjonalne, zaczynając od stanowiska reporterskiego, poprzez prezentera i wydawcy do producenta programów i kierownika redakcji sportowej.
SportAll: - Czym dla ciebie jest tytuł najlepszego dziennikarza sportowego roku 2008?ARKADIUSZ DZIUBEK: - To dla mnie zaszczyt i na pewno satysfakcja. Wiedziałem, że jestem nominowany, ale nie spodziewałem się, że zostanę ostatecznie wyróżniony. To miłe.
SportAll: - Nie bądź taki skromny. Centrala też ciebie docenia od lat. Przykładem na to było zaproszenie cię do prowadzenia studia olimpijskiego TVP w czasie Igrzysk Olimpijskich w Sydney i Atenach?ARKADIUSZ DZIUBEK: - Tak, współpraca z doświadczonymi dziennikarzami sportowymi w kraju była solidnym życiowym doświadczeniem. A że człowiek się uczy całe życie, to i nauka wyniesiona z tego epizodu także zaowocowała na wrocławskim podwórku telewizyjnym.
SportAll: – O mały włos nie zostałeś dyrektorem lubuskiego oddziału TVP?ARKADIUSZ DZIUBEK: - To też wiesz? Fakt, była taka propozycja zarządu TVP, ale mojej kandydaturze sprzeciwiła się rada nadzorcza. Zatem... nie ma o czym mówić, stare dzieje.
SportAll: No i dobrze, że zostałeś na starych śmieciach, bo inaczej ominąłby cię tak prestiżowy tytuł sportowego dziennikarza roku. Ile godzin dziennie pracujesz i od razu dopytam jeszcze; – jaki ta harówka miała i ma wpływ na twoje życie osobiste?ARKADIUSZ DZIUBEK: Trafiony i zatopiony, taka może być moja reakcja na to pytanie. Sam wiesz dobrze z autopsji, że pracujemy po kilkanaście godzin dziennie, a najwięcej w weekendy. Bo podczas nich kumulują się wydarzenia sportowe. Stąd też dziennikarze sportowi, ty pewnie też, mają przekichane w życiu osobistym. Nie ma czasu na rodzinę, dzieci, wnuków. Taki sobie los zgotowaliśmy wyborem tej specjalizacji.
SportAll: Twoje ulubione dyscypliny?ARKADIUSZ DZIUBEK: - Żużel, koszykówka, piłka nożna – to koronne dla mnie gałęzie sportu.
SportAll: - A masz czas na hobby niezwiązane z zawodową dziedziną?ARKADIUSZ DZIUBEK: - Odpowiem w czasie przeszłym. Miałem... jazdę na ścigaczu marki Yamaha 600. Setka w 3,5 sekundy. Ale musiałem zrezygnować z tych przyjemności, bo...czasu brakowało na nie.
SportAll: - Byłeś w ubiegłym roku najlepszym, ale to nie oznacza, że w karierze nie miałeś jakiejś pamiętnej do dziś telewizyjnej wpadki?ARKADIUSZ DZIUBEK: - Oj, była taka, dokładnie 10 lat temu się zdarzyła i do dziś jest przyczepiona do mnie, jak rzep do psiego ogona. Prowadziłem wtedy Fakty i na koniec programu pożegnałem się z telewidzami w następujący sposób: „Drodzy państwo, jest Wielkanoc, pora na malowanie jajek, ja też idę już malować swoje”. No i... poszłooo w świat.
JAN SZCZERKOWSKIdziennikarz SportAll – wszystko o sporcie
dodane przez: JASZ