ŁKS Łódź: Wygrać z wiceliderem
Koszykarzy ŁKS-u, po łatwym zwycięstwie nad Olimpem Start Lublin, czeka teraz bardzo trudny pojedynek w Tarnobrzegu z tamtejszą Siarką. Najbliższy rywal biało-czerwono-białych, obok MKS-u Dąbrowy Górniczej i Sokoła Łańcut, jest drużyną własnego parkietu.
Drużyna prowadzona przez Zbigniewa Pyszniaka w obecnych rozgrywkach pięciokrotnie pełniła rolę gospodarza i za każdym razem koszykarze Siarki schodzili z parkietu w glorii zwycięzców. Po zaciętych meczach Siarkowcy, wykorzystując atut własnej hali, pokonali takie zespoły jak Big Star Tychy (87:85), MKS Sudety Jelenia Góra (78:71) oraz KS Spójnia Stargard Szczeciński (72:69). Łodzianie we własnej hali podejmowali dwie z tych drużyn – Sudety Jelenia Góra oraz Spójnię Stargard Szczeciński i po zaciętej walce schodzili z parkietu… pokonani.
W minionej kolejce koszykarze Siarki, na 7 minut przed końcem spotkania w Zielonej Górze, prowadzili z Zastalem 47:35, by ostatecznie przegrać 56:51. W meczu tym nie wystąpili kontuzjowani Michał Baran i Michał Marciniak. Ten drugi będzie już do dyspozycji szkoleniowca na środowy mecz z ŁKS-em. Jednak najgroźniejszym graczem Siarki jest wychowanek Resovi Rzeszów, wysoki center – Piotr Miś, zdobywający średnio co mecz prawie 16 puntów i 9 zbiórek. Przed rozpoczęciem nowego sezonu do Tarnobrzegu trafili Adrian Czerwonka i Zbigniew Marculewicz, których doskonale pamiętamy z ubiegłego sezonu, kiedy to bronili barw Łódzkiego KS-u. Zdecydowanie lepiej radzi sobie Adrian, zdobywający średnio 14.3 punktów i 5.6 zbiórek na mecz.
Środowy mecz z Siarką będzie wyjątkowy dla Daniela Wall. Popularny „Walluś” w latach 2005-2008 bronił barw tarnobrzeskiej Siarki, będąc jednocześnie ulubieńcem kibiców. Powrót na „stare śmieci” powinien dodatkowo zmobilizować Daniela, by jak najlepiej zaprezentować się przed byłą publicznością. Treningi po kontuzji wznowił już Kuba Dłuski, ale minie jeszcze trochę czasu zanim zobaczymy go na parkiecie w pełni formy. Jeśli tylko łodzianie przystąpią do pojedynku z Siarką mocno skoncentrowani, to są wstanie sprawić niespodziankę i „odczarować” halę przy al. Niepodległości 2. Tym bardziej, jeśli w składzie łodzian nie zabraknie Krzysia Morawca, z którym w składzie ŁKS w tym sezonie jeszcze nie przegrał.
ZA: LKSLODZ.PL

Tweet This
Share on Facebook
Digg This
Save to delicious
Stumble it
RSS Feed
Trackbacks